25 października 2013

"Jak stać się szczęśliwym człowiekiem?"- recenzja książki.



Przeglądając blogi o rozwoju osobistym, człowiek co jakiś czas trafia na listę postanowień bloggerów. Wielu z nich za cel bierze sobie napisanie i wydanie książki. Nie mogę się nie przyznać, że i mnie się to marzy. Jednak, każda moja książka pisana w dzieciństwie (a trudniłam się zwykle horrorami) kończyła się po 15 stronach. Ciekawe rady o tym, jak NIE pisać książki znajdziecie w książce Bóg nigdy nie mruga Reginy Brett. Chyba spełniłam wszystkie opisane tam wymogi. Ale ja dzisiaj jeszcze nie o tej książce chciałam napisać.

Sztuka napisania książki udała się autorce bloga Ania maluje. Ania Kęska napisała krótką, ale bogatą w treść książkę- poradnik o tym, jak stać się szczęśliwym człowiekiem. Książkę przeczytałam za darmo na Legimi dzięki uprzejmości samej autorki, której jak sama twierdzi, nie zależy na nachapaniu się za książkę. Swoją drogą, na blogu przedstawia ona, ile za każdą sprzedaną książkę dostaje autor a ile reszta świata. Dowiecie się o tym tutaj.

Książkę pochłonęłam można by powiedzieć, a nie przeczytałam. Napisana jest prostym i zrozumiałym dla każdego językiem. Autorka na szczęście nie utrudniła nam życia dziwnie brzmiącymi nazwami z psychologii. Długość rozdziałów jest odpowiednia. Pisze konkretnie, nie stara się zapełniać miejsca, żeby wyszło jej więcej stron :P <jak to ma miejsce w praca magisterskich :D> Co najlepsze w tej książce to tzw. przeze mnie żywe przykłady. Ania, jak sama zapowiedziała, pisze w książce tylko o własnych doświadczeniach. Pisze o tym, jaki ona znalazła sposób na szczęście. Opisuje nam to za pomocą historyjek. Pamiętacie na pewno z rekolekcji, jak ksiądz zabawiał Was historyjkami, które miały być przykładem zwycięstwa dobra nad złem, Boga nad szatanem itd.? O coś takiego właśnie mi chodzi.

Najczęściej pojawiającymi się słowami w książce są nie ma jednej drogi. Może to dziwne, ale dla mnie były one uderzające. Jak często w naszym życiu słyszymy, że jedyną drogą do szczęścia jest Bóg? Jedyną drogą do sukcesu ( w naszym kraju) znajomości <pisałam z przymrużeniem oka, sorry :)> Zwykle mówi się, że człowiek staje na rozstaju dróg i musi wybrać w lewo czy w prawo? Ja w moim życiu obecnie nie stoję nawet na rozstaju. Przede mną ktoś <chyba ja sama> postawił mur. Nawet, gdybym miała wybrać jakąś drogę to i tak nie wiedziałabym, którą.

Ania udowadnia nam, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Jeżeli zmienisz tok myślenia, a myślenie zamienisz w konkretne działanie, jesteś w stanie osiągnąć wszystko. Pisze też, jak te dobre myśli konstruować.
Ania nie moralizuje, nie narzuca nam własnego zdania, nie pisze w sposób MUSISZ robić to a to w taki a taki sposób. Co zrobicie z danym przez nią doświadczeniem to już Wasza sprawa :) Ja spróbuję rady wdrożyć w swoje życie, za co autorce serdecznie dziękuję :)

Zaintrygował mnie również zaproponowany przez nią eksperyment z ryżem. Jestem właśnie w trakcie jego wykonywania. O wynikach na pewno dam Wam znać. O eksperymencie przeczytacie oczywiście w poradniku.
Książka drukiem pojawi się w 2014 roku. Gorąco polecam!


Całusy,
M
.




Ps. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Wiem wtedy, że nie piszę tego tylko dla siebie i dla ewentualnie moich dwóch kotów :)


20 komentarzy:

  1. Recenzja zachęcająca do lektury, chętnie przeczytam :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie to przeczytam i zaintrygowała mnie ta sprawa z ryżem... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś zaczytywałam się w takich poradnikach, a dzisiaj uważam je za niepotrzebne, bo każdy sam musi dojść do tego, jak być szczęśliwym :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami ludzie potrzebują tylko wskazówek :) Nie podchodzę do takich książek bezkrytycznie, bo trochę ich już przeczytałam i wiem, że niektórych rad w nich zawartych nigdy nie zastosuję :) wybieram, co jest odpowiednie dla mnie.

      Usuń
  4. Ostatnio temat dążenia do szczęścia czy rozwoju osobistego jest bardzo popularny. Sama czasami lubię poczytać trochę na ten temat. Z tym, że najczęściej odwiedzam różnego rodzaju blogi. Prawda jest taka, że trzeba wdrażać nowe zasady w życie, bo samo czytanie niestety nie poprawi jakości naszej egzystencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- wdrażać w życie! Nie wszystko na raz. I nie należy książek o takiej tematyce traktować na zasadzie "muszę się do tego stosować!".

      Usuń
  5. Słyszałam o jej książce i myślałam czy nie przeczytać jej, a wątek z ryżem zaintrygował mnie. Też uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia, chyba, że umrzemy, to już nic nie zrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze uda się coś wykombinować! :)

      Usuń
  6. szczerze mówiąc w ogóle nie wierze w takie książki. jestem zdania, że sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje szczęście :)

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie książki to wskazówki, a nie nakazy :) Przeczytanie książki nie uczyni nas szczęśliwymi, ale zachęci do pracy nad tym szczęściem :)

      Usuń
  7. dzięki za recenzję ;) może kiedyś zajrzę do książki Ani, niemniej imponują mi zawsze ludzie którzy osiągają swoje cele, więc na pewno regularnie zacznę odwiedzać jej bloga ;) Jeśli chodzi o Twój, jest bardzo przejrzysty, czekam na więcej tekstu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam autorów, którzy decydują się na opublikowanie darmowej wersji książki.
    Znam i lubię bloga Ani, chętnie sięgnę po książkę gdy znajdę wolny czas. Obie mnie zaintrygowałyście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ;) oczywiście, że zawsze jest jakieś wyjście :) nawet dwa, albo trzy... tylko trzeba się otworzyć...


    P.S. Och jak ja to znam... też największy problem mam z moim Bardzo Mądrym Mężczyzną... niestety ma On też w zwyczaju nie okazywania zadowolenia.. więc ciągle mam wrażenie, że mu się nie podoba otrzymany prezent... i wtedy jest smutno... ale nie zrażam się :) jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  10. super post - musze czesciej do ciebie zagladac!



    xoxo from rome
    K.
    kcomekarolina.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mnie zaciekawiłaś ta książką:)
    Z chęcią ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń