31 grudnia 2013

W 2014 planuję...



Witajcie! Jak większość z Was i ja poczyniłam pewne plany na 2014! :) Przedstawię je Wam w obrazkach, co by było milej dla oka i szybciej, abyście ogarnęli to jeszcze przed szampańską zabawą w sylwestrową noc! :)

CO CHCIAŁABYM ZOBACZYĆ W 2014?

Paryż

Szwecja

Gdańsk

Berlin

Praga


CZEGO CHCIAŁABYM DOKONAĆ?

wybudować i urządzić dom

zorganizować wesele

wrócić na studia


JAKIE SĄ MOJE ZACHCIANKI?

nowy komputer

tatuaż <3

gdy już będzie dom i ogród...

własna garderoba! <3

własny pojazd :D


A POZA TYM WSZYSTKIM...

wrócić do regularnych ćwiczeń Pilates

czytać LEPSZE książki :)

jeść LEPIEJ!

odnaleźć swój styl :)

Jednym słowem...


Ufff, to chyba tyle tak z grubsza rzecz biorąc :) 
Jakie są Wasze plany i cele na 2014? :)

11 grudnia 2013

Co znajdziecie w mojej kosmetyczce?


Co znajdziecie w mojej kosmetyczce?


Nadszedł czas na post kosmetyczny. Jestem kobietą, dlatego oczywiście tonę w kosmetykach. Na pierwszy ogień idą kosmetyki, bez których nie wyobrażam sobie dnia i te, do których podchodzę z rezerwą :)


Kuracja z olejkiem arganowym Marion. Wy też macie wrażenie, że właściwie już wszystko można kupić z olejkiem arganowym? 
Przez długi czas miałam na włosach zrobione ombre. Dlatego, gdy mi się znudziło, musiałam mocno skrócić włosy. Wtedy też postanowiłam bardziej o nie zadbać. Inwestycja w szampony się nie opłaciła <Aussie tak reklamowane w Rossmannie wywołało u mnie mega swędzenie skóry a Tołpa przeciwłupieżowa spowodowała taki łupież, jakiego nigdy nie miałam. Dlatego potulnie wróciłam do zwykłego Head&Shoulders z aloesem dla wrażliwej skóry głowy>. Poza tym, na blogach włosomaniaczek czytałam, że lepiej skupić się właśnie na odżywkach. 
Marion jest obecnie moim ulubionym kosmetykiem do włosów. Serum nakładam głównie na końcówki włosów, gdyż moje włosy mają tendencję do szybkiego przetłuszczania się. Producent radzi, aby na włosy nakładać 1-2 kropli produktu. Obecnie moje włosy sięgają ramion i zdecydowanie 1 kropla wystarcza. Kiedyś chciałam sobie "dogodzić" i ładowałam 2 krople, co skończyło się właśnie przetłuszczonymi włosami. Dlatego, lepiej nie kozaczyć i wcierać tyle, ile się powinno :) I tak, jak przestrzega producent, nie powinniśmy nakładać go u nasady włosów. Ja rozprowadzam go zawsze na wilgotnych włosach. O czym warto wspomnieć to zapach. Utrzymuje się na włosach nawet do 2 dni po nałożeniu. Jest delikatny i przyjemny, bez żadnej chemicznej woni.  Opakowanie jest mega wygodne. Co najważniejsze, u mnie działa! :)


Kallos Silk. Maska do włosów. Będąc na otwarciu pierwszej w Krakowie drogerii Hebe zauważyłam, że niemal każda kobieta wkładała tę maskę do koszyczka z zakupami. Maska była w śmiesznej cenie, bo chyba 7 zł za 1 litr :P Dlatego i ja się skusiłam, co sobie będę żałowała!
Maskę nakładam zaraz po umyciu głowy na 5 minutek. Po spłukaniu włosy są miękkie w dotyku, jedwabne i wygładzone. Z maski jestem bardzo zadowolona. Według mnie jest dużo lepsza od Biovax. Wystarcza na długo i jest bardzo tania. Razem z Marion tworzą dla mnie zestaw idealny. 



Żel do mycia twarzy Tołpa. Szczerze muszę przyznać, że ten żel dosłownie... uratował moją twarz. A wierzcie mi, różnych mazideł i tabletek na trądzik się chwytałam. Nie należy do najtańszych, bo kosztuje około 26 złotych, ale zdecydowanie warto wydać taką kwotę i mieć święty spokój. Gdy pewnego razu mi się skończył i niestety nie miałam dostępu, by go kupić, kupiłam jakiś żel Garniera i... wysyp na twarzy! Dlatego od razu następnego dnia pobiegłam po Tołpę.  Kondycja mojej buźki bardzo się poprawiła. Nie mam ani śladu po trądziku, który zaatakował głównie prawy policzek. Żel jest bezzapachowy. Jeżeli ktoś ma problemy skórne na twarzy, polecam go łączyć z maseczką przeciw niedoskonałością. Gwarantuję Wam piorunujące efekty :)



Drogocenny olejek arganowy, Bielenda. Olejek można stosować na twarz, włosy i ciało. Ja stosuję go tylko na ciało zaraz po kąpieli. Zimą moja skóra jest bardzo sucha. Zwłaszcza skóra na nogach po depilacji- piecze, swędzi i pęka. Olejek ładnie pachnie, aplikacja nie sprawia problemu, gdyż pompka nie "zasysa się", jak miało to miejsce w olejku agranowym Eveline. Jeżeli mam porównać te 2 olejki to Bielenda jest górą. Eveline miał ten plus, że jak już psiknął to rozpylał taką mgiełkę. Bielenda natomiast psika "strumień" olejku. Oczywiście po aplikacji takich olejków musimy uważać na nasze ubrania, bo mogą zostać tłuste ślady. Dzięki olejkowi, nie drapię już wściekle nóg, bo skóra jest odpowiednio nawilżona :)


Żele pod prysznic Original Source. Moim najukochańszym zapachem jest ten na załączonym obrazku :) Warto szukać żeli w okazyjnych cenach- dzisiaj kupiłam 2 żele w cenie 9,49 w Rossmanie, a kiedyś w Biedronce za dwa opakowania płynu do kąpieli <każdy po 500 ml> zapłaciłam 10 złotych :) Nie muszę chyba wspominać, że żele chce się zjeść, a z wanny nie chce się wyjść! 



Oczyszczający płyn miceralny Loreal. Tutaj mam mieszane uczucia. Na płyn skusiłam się po przeczytaniu opinii i samych oo i ah na jego temat. O ile radzi sobie ze zmyciem pudru i różu, o tyle trudno zmywa tusz do rzęs. Trzeba trzeć i trzeć, co przyjemne nie jest. Bardzo szybko się kończy. Na pewno jest lepszy od Ziaji, której używałam do tej pory, jednak nastęonym razem, gdy będę na kupnie czegoś do zmywania makijażu, rozejrzę się w drogerii za czymś innym. A może Wy mi coś polecicie?



Curling Pump Up mascara, Lovely. Tutaj o zakupie znowu zdecydowały opinie na blogach. Zauważyłam, że w każdym wpisie, dotyczącym Rossmannowskiej przeceny -40% pojawia się ten tusz. Oczywiście, gdy w końcu zdecydowałam się go kupić w owej promocji to już go nie było. Jednak cena regularna nie jest przerażająca, gdyż wynosi około 9 złotych. Szczerze? To najlepszy tusz jaki miałam! Powala tak uwielbiany żółty Collosal Volume i złoty Eveline Celebrities. Będę do niego wracała. Nie tworzy efektu pandy, ładnie rozdziela i wydłuża, ma idealnie głęboki, czarny kolor. Nie skleja, nie zostawia "paprochów" na rzęsach, nie tworzy pająka. Robi z rzęsami wszystko, czego chcę :)


Baby Lips <peach> Maybelline. Jestem posiadaczką koloru peach. Pomadka podobno chroni usta przez 8 godzin. Podobno jest świetna. Jak dla mnie? Beznadziejna. Jest to zdecydowanie chybiony zakup spowodowany oczywiście wpisami blogerek :P Być może, trzeba mieć idealne usta, aby używać tej pomadki. U mnie podkreśla suche skórki, na ustach utrzymuje się kilkadziesiąt minut. Nie wiem, jak wyliczyli te 8h. Jedyne, co mi się w niej podoba to zapach i opakowanie. Jeżeli Wasze usta wyglądają non stop świetnie, to polecam. Moje są często spiechrznięte i jedyne, co mi pomaga to... 


Lip balm Carmex < jasmine green tea>. Moje usta nigdy nie były idealne. Nie pomagało nic. Miałam kompleksy, bo będąc natolatką, wstydziłam się stanu swoich ust. Dodatkowo w stresujących sytuacjach miałam tendencję do obgryzania warg. Aż pewnego dnia, w polskich drogeriach pojawił się... CARMEX! Używam zawsze wersji w tubce. Ogólnie jestem przeciwniczką słoiczków i nabierania paluchem, bo ani to higieniczne, ani wygodne. W momencie, kiedy chciałam zmiany i Carmex już mi się trochę "przejadł" kupiłam chyba Lip Butter Nivea i... ponownie potulnie wróciłam do sklepu po Carmex. Moje usta się od niego zdecydowanie uzależniły. Wiem, że ma on tak wielu zwolenników, jak i przeciwników. Ja jednak nie znalazłam dla siebie nic lepszego. Jeżeli chodzi o efekt mrowienia na ustach, ja czuję go tylko po nałożeniu na usta co dopiero zakupionego produktu. 


Krem Dove. Zimą zawsze zaopatruje się w jakiś tłusty kremik, aby ochronić skórę przed mrozem. Zwykle były to kremy Nivea, jednak w tym roku skusiłam się na Dove. Krem szybko się wchłania, doskonale chroni i dodatkowo ma bardzo ładny zapach. Na krem nakładam puder i róż i mam wrażenie, że dodatkowe "ulepszacze" lepiej prezentują się na skórze, w którą został wklepany krem :) Dobrze sprawdza się również ten krem do rąk, który szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnej faktury na dłoniach: 



Uff, znowu wyszedł mi najdłuższy post świata :)
Używacie któregoś z powyższych kosmetyków? Jakie macie o nich zdanie? A może u Was kompletnie się nie sprawdziły? 

Całusy,
M.



Ps. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Wiem wtedy, że nie piszę tego tylko dla siebie i dla ewentualnie moich dwóch kotów :)

6 grudnia 2013

HATERZY


Na pewno większość blogerów miała już w swojej karierze do czynienia z haterami. Ja jeszcze nie, ale chyba nie mam czego żałować :D Z drugiej strony wiem, że obecność haterów związana jest z popularnością bloga, dlatego skoro nie ma haterów to... i tutaj robi mi się przykro :P

Do refleksji na temat haterów zmusiła mnie nagonka na Chodakowską. Już nie będę rozwodziła się nad tym, czy to dobrze czy to źle. Chociaż zastanawiam się, jak taka zabiegana kobieta ma czas na kłócenie się jeszcze z fanami na FB, którzy ośmielą się napisać na jej "ścianie" coś innego niż jesteś zajebista czy (jej ulubione) walcz!

Na początku nikt krytykującymi i nienawidzącymi się zbyt nie przejmował. Dopóki nie dostali oni specjalistycznej nazwy HATERZY. A jak wiemy, dopiero nadanie czemuś nazwy sprawia, że zaczyna to istnieć. Dokonał się akt narodzin. Powstali HATERZY. 

Haterami określało się osoby, które <głównie z kont anonimowych> pisały przeważnie: ale jesteś gruba/głupia/beznadziejna. Haterowi najłatwiej wyżyć się na blogu modowym <lifestylowym?> Tekstu to to nie musi przeczytać, wystarczą mu obrazki. Argumentów to to nie miało, ale się wyżyło. Może lepiej, że owe żyjątko wyżywa się w Internetach, niż na przykład na żonie. Blogerki powiedziały basta! i włączyły moderację. 

Jednak, co dzieje się teraz? Uwaga. Każdy, kto bardziej znanemu blogerowi odważy się napisać coś innego niż słitaśny outfit, super wpis, automatycznie przypina się łatkę HEJTERA. Nie mówię tutaj o osobach, które pierwsze rzucają kamień i same się nakręcają swoją nienawiścią, ale o osobach, które w sposób uprzejmy i bez chamstwa, mają odmienne zdanie od autora. 

Rzecz kolejna. Jaki jest synonim do słowa HEJTER? POLOCZEK. Jak mnie to wkurza! Określenie to pada najczęściej na Facebook'u, gdzie ktoś odważy się wychylić i nie zgodzi się z resztą społeczeństwa. POLOCZEK! Ja się pytam, a kim WY jesteście? 

Nagonka na HEJTERÓW zrobiła się tak gorąca, że już każdemu z odmiennym zdaniem niż wyznawcy guru się najprościej w świecie dostaje! Od razu wyzwiska, co ty robisz na tym fanpage'u?! Przecież my tu tylko wazeliną smarujemy! Masz odmienne/ swoje zdanie? Wypierdal**. 

Blogerowi lepiej nie podpadać, zwłaszcza popularnemu. Nie, to nie bloger Was zbeszta. 

Pamiętacie aferę z Rysiem Peją, który ze sceny podczas koncertu krzyczy do fanów wiecie, co z nim zrobić? Rozjeb** w chu*! Była to reakcja na hejtera, który coś tam wybełkotał do rapera z tłumu. Oczywiście kilka osób podchwyciło i zaczęło kolesia okładać. 

Co mądrzejsi blogerzy wiedzą, że hejtera się nie rusza, bo śmierdzi. Reakcja na słowa hejtera są dla niego największym wyróżnieniem i nagrodą. Zostaje zauważony i wyróżniony. Dopiął swego. Wkurzył odbiorcę. A przecież ci, którzy non stop przyklaskują tak dobrze nie mają. Do przyklaskującego bloger nie zwraca się tak bezpośrednio. Nie dedykuje mu wpisów na Facebook'u. 

Jesteś z nami czy przeciwko nam?


Całusy,
M.



Ps. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Wiem wtedy, że nie piszę tego tylko dla siebie i dla ewentualnie moich dwóch kotów :)

3 grudnia 2013

Liebster blog award


Tak się ciekawie złożyło, że dostałam 2 nominacje do Liebster. Od Verr i niepiśmiennej.
Znaczy to chyba tyle, że muszę odpowiedzieć na dwa razy tyle pytań :D Oczywiście ogromnie dziękuję za nominację i zabieram się za udzielenie najszczerszych odpowiedzi, na jakie się zdobędę :)

Zacznę od odpowiedzi na pytania od Verr. 

1. Co Ci sprawia największą przyjemność?

Randki z moim narzeczonym, zdecydowanie! Mimo tego, że jesteśmy ze sobą już prawie 7 lat to nigdy się nie nudzimy. Wspólne wypady do kina, gotowanie, oglądanie filmów, planszówki, spacery. Uwielbiam to! :)

2. Wolisz lato czy zimę?

Zdecydowanie lato. Mieszkam na wsi więc w ogródku zawsze mam coś do roboty. Lubię babrać się w ziemi, zbierać owoce, grillować, wygrzewać się na balkonie. Zima ma swoje dobre strony, jednak bardzo cierpię z powodu braku słońca.

3. Czy często jesteś dumna ze swoich dokonań?

Hm... odczuwam swego rodzaju satysfakcję, ale czy prężę się z dumy? Raczej nie.

4. Czy łatwo przekonujesz innych do swoich pomysłów?

Wydaje mi się, że tak, chociaż sama jestem dość uległa na cudze zdanie i w zasadzie dopiero co zaczynam być awanturna i tupię nogami, jak się na coś nie zgadzam :P 

5. Twoje ulubione zajęcie w deszczowy wieczór?

Nie będę pewnie oryginalna twierdząc, że książka+herbata, zamiennie ze sprzątaniem. Tak, lubię sprzątać :) Ewentualnie spotkanie w uroczej knajpce z przyjaciółkami :)

6. Co Cię motywuje do działania?

Nuda. Wolę coś robić niż spędzać czas na zastanawianiu się, co by tu można robić.

7. Patrzysz w przyszłość czy żyjesz chwilą?

Zdecydowanie skupiam się na przyszłości. Zwłaszcza teraz, gdy jestem bliska założeniu własnej rodziny muszę skupiać się głównie na tym, co przede mną.

8. Co cenisz w innych ludziach?

Szczerość. Ale nie taką "chamską" na zasadzie utarcia nosa lub pokazania swojej wyższości, a taką, która ma na celu pomoc drugiej osobie. 

9. Sposób na przełamanie strachu?

Nie mam! Jestem mega strachliwą osobą! :P Może z zewnątrz wyglądam na "cwaniaka", jednak w środku mojego umysłu potrafię sobie wkręcać najgorsze rzeczy :P

10. Bez czego nie możesz się obejść w życiu codziennym?

Mam wybrać jedno? Mimo tego, że lubię czasami odciąć się od cywilizacji to na dłuższą metę nie wyobrażam sobie życia bez bardzo przyziemnych rzeczy: prądu, wody, Internetu, komórki, laptopa... jestem gadżeciarą i nie wyobrażam sobie życia bez zdobyczy techniki :P

11. Czy jesteś fanką zdrowego trybu życia.

Taki tryb mi nie służy. Im zdrowiej się odżywiam, tym gorzej się czuję. Wiem, dziwne, ale tak mam. Nie mam nic przeciwko ćwiczeniom <sama czasami kilka brzuszków czy przysiadów popełnię>.  Staram się nie jeść rzeczy, których skład zaczyna się i kończy na barwnikach, ulepszaczach itp. ale McDonalda, KFC, pizzy i kebabika nie odmówię :P

Pytania od niepiśmiennej.

1.  Gdybyś mogła zmienić w sobie jedną rzecz, co by to było?

Rozumiem, że chodzi o cechę charakteru. Nazywają mnie zosią-samosią i uparciuchem więc może byłabym mniej uparta. O, albo mniej nerwowa! :)

2. Morze czy góry. Dlaczego?

Do gór mi bliżej, bo mieszkam na południe od Krakowa. Do morza też mam sentyment. Jednak skoro mi kazano wybrać to góry. Mają swój klimat <zwłaszcza zimą i jesienią>. Lubie łażenie po lesie i zbieranie grzybów, dlatego tak- zdecydowanie góry :)

3. Czy lubisz słodycze?

Czy lubię? Potrafię zabić za ostatnią kostkę czekolady! 

4. Czy miałaś kiedyś do czynienia z psychologiem. Jeśli tak, to jakie są Twoje wspomnienia?

Miałam, niestety. Z psychologiem szkolnym. Jak już wspomniałam w jakimś poście, zawsze byłam chuda. Kiedyś ktoś na przerwie rzucił do mnie "anorektyczka" i ta baba psycholog to usłyszała. Wzięła mnie na rozmowę i oczywiście ja jej tak, a ona mi tak. Nie wiem, jak mogła być psychologiem szkolnym, skoro nie dawała sobie rady z dogryzaniem ze strony uczniów. Sama wyglądała na głęboko zakompleksioną, a chciała pouczać innych. Bądź co bądź, rozmowa z nią z miłej stała się chamską, gdyż zaczęła mi wmawiać jakąś inną rzeczywistość. Koniecznie chciała, żebym jednak tą anorektyczką była :)

5. Czy jest jakaś postać z kreskówki/filmu/książki, którą chciałaś zostać w dzieciństwie?

W dzieciństwie miałam hopla na punkcie zwierząt. Dlatego najdłużej bawiłam się chyba w "Króla Lwa" :P odgrywałam te sceny pomiędzy Simbą, Mufasą i Skazą chyba jeszcze z pół roku po obejrzeniu bajki :P

6. Jaki jest Twój ulubiony kraj?

Będę nudna, wiem... FRANCJA :D

7. Jeśli mogłabyś wybrać jeden moment w czasie i przestrzeni, w które chciałabyś się przenieść ( z możliwością powrotu), co by to było?

Myślę, że moje 40ste urodziny. Chciałabym wiedzieć, co udało mi się osiągnąć do tego czasu. Chciałabym zobaczyć, jak w tym wieku wygląda moje życie. Jeżeli by mnie widok nieprzyjemnie zaskoczył, może udałoby się coś zmienić do tego czasu? 

8. Jaki jest Twój najdziwniejszy talent/umiejętność?

Haha, nie da się opisać tego słowami. Nikt inny nie umie zaplatać palców w tak specyficzny sposób, jak ja :P musiałabym chyba wkleić zdjęcie, ale zawsze się tym w szkole popisywałam, że nikt tak nie umie zrobić :D

9. Twój ulubiony cytat z filmu?

W gruncie rzeczy, jest z książki, ale usłyszałam go w filmie Into the wildrather than love, than money, than faith, than fame, than fairness... give me truth.

10. Gdybyś mogła spędzić jeden dzień z jedną znaną osobą (żyjącą lub nie), kto by to był?

Wiem, że powinnam walnąć teraz jakimś znanym nazwiskiem, ale taki dzień chciałabym spędzić z moim dziadkiem, którego nigdy nie poznałam, bo zmarł przed moim przyjściem na ten świat. W rodzinie opowiadają o nim niestworzone historie i chciałabym sprawdzić, na ile są one prawdziwe :)

11. Gdybyś mogła zajrzeć w szklaną kulę i zadać jedno pytanie (na które odpowiedź na pewno byłaby prawdziwa), o co byś zapytała?

Pytanie musiałoby być mocno sprecyzowana, a nie ogólne. Jednak jedyne, jakie mi się ciśnie na usta to, czy będę szczęśliwa?

O, skończyłam :P Fajnie się odpowiadało. Pytania zmusiły mnie trochę do refleksji :) Teraz będę miała problem z tym, kogo by tu nominować, bo jeszcze niewiele blogów śledzę, ale do odpowiedzi na moje pytania, nominuję: pchełkę, niemode, Dominikę Polok, Paulinę Bella, Agę, Karolinę, poczekarską, Monę, uśmiecham-się. Wiem, że to nie 11, ale tyle udało mi się wyszperać z listy moich obserwowanych. Wpisałam osoby, których odpowiedzi chciałabym poznać, niekoniecznie kierowałam się kryterium "popularności" :)

A moje pytania do Was, brzmią <czuje się, jakbym pele-mele pisała :P>:

1. Czego nie zrobisz za żadne pieniądze?
2. Czego bałaś/eś się w dzieciństwie?
3. Twój najgorszy koszmar senny to...?
4. Twoja ulubiona tematyka książek?
5. Domek na wsi, czy nowoczesne mieszkanie w mieście?
6. Czy boisz się krytyki? Jak sobie z nią radzisz?
7. Jak radzisz sobie ze stresem?
8. Twoje wymarzone wakacje to...
9. Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
10. Czy jest coś, co chciałbyś/chciałabyś zmienić w swojej przeszłości?
11. Kim chciałeś/chciałaś zostać w dzieciństwie?

Mam nadzieję, że moje pytania nie przysporzą Wam żadnych trudności :) Dajcie znać, gdy odpowiecie!

Całusy,
M.



Ps. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Wiem wtedy, że nie piszę tego tylko dla siebie i dla ewentualnie moich dwóch kotów :)