6 grudnia 2013

HATERZY


Na pewno większość blogerów miała już w swojej karierze do czynienia z haterami. Ja jeszcze nie, ale chyba nie mam czego żałować :D Z drugiej strony wiem, że obecność haterów związana jest z popularnością bloga, dlatego skoro nie ma haterów to... i tutaj robi mi się przykro :P

Do refleksji na temat haterów zmusiła mnie nagonka na Chodakowską. Już nie będę rozwodziła się nad tym, czy to dobrze czy to źle. Chociaż zastanawiam się, jak taka zabiegana kobieta ma czas na kłócenie się jeszcze z fanami na FB, którzy ośmielą się napisać na jej "ścianie" coś innego niż jesteś zajebista czy (jej ulubione) walcz!

Na początku nikt krytykującymi i nienawidzącymi się zbyt nie przejmował. Dopóki nie dostali oni specjalistycznej nazwy HATERZY. A jak wiemy, dopiero nadanie czemuś nazwy sprawia, że zaczyna to istnieć. Dokonał się akt narodzin. Powstali HATERZY. 

Haterami określało się osoby, które <głównie z kont anonimowych> pisały przeważnie: ale jesteś gruba/głupia/beznadziejna. Haterowi najłatwiej wyżyć się na blogu modowym <lifestylowym?> Tekstu to to nie musi przeczytać, wystarczą mu obrazki. Argumentów to to nie miało, ale się wyżyło. Może lepiej, że owe żyjątko wyżywa się w Internetach, niż na przykład na żonie. Blogerki powiedziały basta! i włączyły moderację. 

Jednak, co dzieje się teraz? Uwaga. Każdy, kto bardziej znanemu blogerowi odważy się napisać coś innego niż słitaśny outfit, super wpis, automatycznie przypina się łatkę HEJTERA. Nie mówię tutaj o osobach, które pierwsze rzucają kamień i same się nakręcają swoją nienawiścią, ale o osobach, które w sposób uprzejmy i bez chamstwa, mają odmienne zdanie od autora. 

Rzecz kolejna. Jaki jest synonim do słowa HEJTER? POLOCZEK. Jak mnie to wkurza! Określenie to pada najczęściej na Facebook'u, gdzie ktoś odważy się wychylić i nie zgodzi się z resztą społeczeństwa. POLOCZEK! Ja się pytam, a kim WY jesteście? 

Nagonka na HEJTERÓW zrobiła się tak gorąca, że już każdemu z odmiennym zdaniem niż wyznawcy guru się najprościej w świecie dostaje! Od razu wyzwiska, co ty robisz na tym fanpage'u?! Przecież my tu tylko wazeliną smarujemy! Masz odmienne/ swoje zdanie? Wypierdal**. 

Blogerowi lepiej nie podpadać, zwłaszcza popularnemu. Nie, to nie bloger Was zbeszta. 

Pamiętacie aferę z Rysiem Peją, który ze sceny podczas koncertu krzyczy do fanów wiecie, co z nim zrobić? Rozjeb** w chu*! Była to reakcja na hejtera, który coś tam wybełkotał do rapera z tłumu. Oczywiście kilka osób podchwyciło i zaczęło kolesia okładać. 

Co mądrzejsi blogerzy wiedzą, że hejtera się nie rusza, bo śmierdzi. Reakcja na słowa hejtera są dla niego największym wyróżnieniem i nagrodą. Zostaje zauważony i wyróżniony. Dopiął swego. Wkurzył odbiorcę. A przecież ci, którzy non stop przyklaskują tak dobrze nie mają. Do przyklaskującego bloger nie zwraca się tak bezpośrednio. Nie dedykuje mu wpisów na Facebook'u. 

Jesteś z nami czy przeciwko nam?


Całusy,
M.



Ps. Każdy komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Wiem wtedy, że nie piszę tego tylko dla siebie i dla ewentualnie moich dwóch kotów :)

12 komentarzy:

  1. Wszelkie "hejty" powinno pozostawic się sobie. Jeśli komuś się podoba czyjaś inicjatywa oznacza to, że wcale nie jest taka zła i straszna, jak byśmy chcieli. Nie ma co bluzgać, kombinować, spamować czy krytykować takich działań. Wydaje mi się, że to w dużej mierze też zazdrość. Kto może krytykować Chodakowską? Ano ktoś, kto nigdy piłki treningowej na oczy nie widział ect. ;) Bez sensu przejmować się takimi ludźmi

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że obrazek, który umieściłaś na początku podsumowuje wszystko. heterzy byli, są i zawsze będą. grunt, to umieć czerpać z nich siłę. oby nigdy nie stali się powodem do zmartwień : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie dogodzi się każdemu, a zawsze znajdą się osoby, które z zazdrości czy specjalnie będą hejtować. Każda popularna osoba ma swoich fanów i przeciwników, więc trzeba przyzwyczaić się do tego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejterzy pojawiają się szybko i jeszcze szybciej znikają. Ludzie pamiętają o nich przez bardzo krótki czas. Dlatego nie warto ich ruszać i reagować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardziej chodziło mi o to, że teraz każdego z krytyką (nawet tą uzasadnioną) nazywa się hejterem i robi się na niego nagonkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Popieram :D
    Ja po prostu nie reaguję w końcu im się to nudzi i przestają

    OdpowiedzUsuń
  7. Na hejterow reaguje uśmiechem - działa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam tak samo jeszcze hejtów c: Ale z czasem na pewno się pojawią :)

    linijkala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię krytykę, ale jak już mi wyjeżdząją, że jestem we wszystkim beznadziejna, brzydka, gruba to już nie da się wytrzymać. I czasem niech taki hater - hejter pomyśli, że może komuś jest przykro ? Wszyscy mają uczucia. Jednak kiedy napiszemy, że coś nam się nie podoba i że coś jest mało efektowne to rozumiem, nie ma tu żadnej obrazy tylko własne zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejterzy są tacy fajni, że sobie głowę zawracają... Love.

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze ujęte. Ja na blogu z hejterstwem się nie spotkałam, za to jako jako osoba zajmująca się muzyką, zwłaszcza taką, która z reguły niektórym nie pasuje do dziewczyny parę razy mi się dostało po uszach często nieuzasadnienie. Dzięki temu wyćwiczyłam pewnego rodzaju ironiczny uśmiech pełen spokoju posyłany w komentarzach, co w sumie nie dawało przewagi hejterowi, może i nawet rozjuszyło bardziej? Bo chyba nic nas tak nie wkurza jak przejście obok kogoś, kto próbuje zwrócić na siebie uwagę. No, ale w końcu taka osoba rozumie, że pieklić się nie będę a jego słowa nie tyle co mnie wkurzają a raczej bawią, więc stopniowo odpuszcza sobie poddany, ze świadomością, że nie ma już czego szukać na moim polu:)pozdrawiam [www.nielegalna-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja u siebie nie mam do czynienia z hejterami, chcoiaż nie wiem czemu tak jest... Były ze 2-3 takie osoby, ale bardzo szybko im się znudziło. Za to uwielbiam kiedy ktoś ma inne zdanie niż ja, ale nie "bo tak", tylko uzasadni :) Wtedy wywiązują się najciekawsze dyskusje! Pozdrawiam! K.

    OdpowiedzUsuń