3 kwietnia 2014

Jak dbam o rzęsy


W swoi zabiegach kosmetycznych zawsze pomijałam rzęsy. Wychodziłam z założenia, że im raczej nie da się zrobić dobrye ani dogodzić. Jednak pewnego dnia przechadzając się po Super Pharm natknęłam się na promocję L'Biotica- regenerujący krem do rzęs i jak to kobieta, skusiłam się i kupiłam. 

Dlaczego chciałam upiększyć swoje rzęsy, czyli w czym problem?

Moje rzęsy były bardzo rzadkie, zwłaszcza dolne. Oczekiwałam od produktu, aby zagęścił je, ponieważ zwłaszcza na lewym oku miałam baaaaardzooo dużą przerwę pomiędzy jedną a drugą gromadką rzęs. 

Krem stosowałam na noc. Nie powodował on u mnie żadnego podrażnienia oczu. Krem znajduje się w tubce i dla mnie był bardzo wygodny w użyciu, ponieważ pozwalał na dokładne nałożenie produktu tam, gdzie wyrastają rzęsy. Nie żałowałam go sobie i aplikowałam go dużo. W żadnym wypadku krem nie nadaje się do użycia, jako baza pod tusz w trakcie dnia.  Stosowałam go około 3 tygodni mniej lub bardziej regularnie :) Minusem stosowania go na noc jest fakt, że wycieramy go w poduszkę...

Efekty?

Ku mojemu zaskoczeniu ten produkt naprawdę zadziałał! I zrobił dokładnie to, czego chciałam. Zagęścił moje rzęsy zwłaszcza na dolnych powiekach. Dodatkowo zauważyłam, że rzęsy mniej wypadają. Polecam!


Oczywiście, było mi mało, dlatego kilka tygodni temu skusiłam się na kolejny produkt firmy L'Biotica. Tymczasem padło na aktywne serum do rzęs. Tak... znowu promocja w Super Pharm. Stwierdziłam, że skoro kosztuje kilka złotych więcej od swojego poprzednika to na bank będzie robił jeszcze większe wow z rzęsami.

Serum zaleca się nakładać jako bazę pod tusz. Jednak- przezorny ubezpieczony, dlatego pierwszego użycia dokonałam przed snem. Myślałam, że w opakowaniu ponownie znajdę tubkę z kremem/ żelem, jednak w środku znalazłam coś a'la mały tusz do rzęs o białej barwie. Szczoteczka jest gumowa i bardzo fajnie rozdziela rzęsy. Jednak ta forma nakładania produktu jakoś mnie nie przekonuje. Zależy mi, aby produkt można nałożyć bezpośrednio w miejscu, gdzie wyrastają. Serum ma pobudzać rzęsy do wzrostu, nie wiem, jak ma to robić, gdy nałożę je na już wyrośniętą rzęsę, gdzieś od jej połowy :P 

Dlaczego nie polecam stosowania, jako bazy pod tusz?

Po nałożeniu serum na rzęsy z moich oczu popłynęła Niagara łez! Myślałam, że nigdy nie przestanę "płakać" i o mały włos, a rozpłakałabym się, że płaczę :D Leżałam z chusteczką w dłoni i non stop ocierałam łzy. Oczywiście, piekło przy okazji jak cholera. Dlatego nie wyobrażam sobie, aby serum miało być bazą pod tusz. Nie zaprzestałam jednak stosowania serum, czego efektem było dosłownie... NIC, ZERO. Z czystym sumieniem- nie polecam

Nie zrażona, poszukiwałam nadal czegoś z niskiej półki cenowej, co poprawi kondycję rzęs, ponieważ zaczęłam regularnie malować rzęsy tuszem. Chciałam dla nich czegoś regenerującego. Podczas wizyty w Hebe zaopatrzyłam się więc w serum do rzęs z olejkiem arganowym 5w1 Eveline. Oczywiście promocja, ale i nowość.


Czy Wy też macie wrażenie, że obecnie każdy kosmetyk posiada w swoim składzie OLEJEK ARGANOWY? Boje się, że wkrótce na półce w sklepie zobaczę Domestos z olejkiem arganowym! Wracając do Eveline. Do tej firmy podchodzę z rezerwą, gdyż jedne produkty mają bardzo dobre, a inne bardzo o tyłek rozbić. Powiecie mi, że tak jest z każdą firmą, ale to chyba jedyna firma, która oferuje produkty wszystko robiące i do wszystkiego. Chyba w swojej ofercie posiadają produkty do każdej części ciała. Poza tym, jest to produkt 5w1, czyli według mnie takie robiące wszystko i nic. I jeszcze ten olejek, który dodają już do wszystkiego. Czy to naprawdę może zadziałać?

Na jakie efekty możecie liczyć?

Ponownie w opakowaniu czeka na Was szczoteczka taka, jak w tuszu do rzęs. Produkt po nałożeniu jest biały po czym po chwili staje się niewidoczny. Ja używam go na noc, bo przed wyjściem z domu nie mam czasu na zabawę: zalotka-baza-tusz. Produkt nie podrażnia, jest bezzapachowy. Szczoteczka jednak według mnie gorsza niż w produkcie L'Biotica. Nie rozdziela tak ładnie rzęs, co podczas stosowania, jako baza, może okazać się bardzo pomocne. 
Stosuję odżywkę dopiero 2 tygodnie, jednak efekty działania już są bardzo widoczne. Przede wszystkim rzęsy są... odżywione! Tak, to dobre słowo. Zrobiły się lśniące, a ich kolor stał się wyraźnie czarny. Może to zabrzmi śmiesznie, ale rzęsy nabrały wyrazu :) Zobaczymy, co stanie się po dłuższym czasie stosowania. Trochę boję się odstawienia, bo chyba wiecie, co dzieje się z paznokciami po odstawieniu odżywki tejże firmy :)

Dlaczego nie inwestuję w droższe odżywki? Bo wygląd rzęs nie jest dla mnie aż tak ważny. Zależy mi, aby były gęstsze i nie wypadały. Długość zawsze można "zrobić" tuszem do rzęs. 

Co sądzicie? Może kompletnie się ze mną nie zgadzacie w opinii do któregoś z produktów?

4 komentarze:

  1. fajne to wszystko, trzeba miec tylko czas na takie rzeczy;) no i mi szkoda jednak kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 8 do 13 złotych to jeszcze nie są takie straszne kwoty :)

      Usuń
  2. L'biotica regenerujący krem do rzęs to jest cudo, używałam go swojego czasu bo rzęsy bardzo mi wypadały. Zadziałał i to bardzo szybko i do teraz, a stosowałam krem już parę miesięcy temu, nie zauważyłam żeby znowu tak strasznie mi wypadały. Nie jest drogi, wydajny, a efekty są, więc polecam:)

    Miłego czwartku,
    Pat.

    OdpowiedzUsuń